Ostatnie miesiące wyraźnie zmieniły klimat na rynku kredytowym. Powód jest prosty – po okresie bardzo wysokich stóp procentowych wreszcie obserwujemy wyraźny ruch w dół, a banki zaczynają walczyć o klientów coraz atrakcyjniejszymi ofertami. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób wraca do tematu refinansowania swoich hipotek.
Ale jednocześnie nie jest to rynek tak prosty, jak kilka lat temu. W wielu umowach z lat 2022–2024 oprocentowanie stałe ustalono na poziomach, które przy obecnych warunkach rynkowych wyglądają po prostu niekorzystnie. Kredytobiorcy chcieliby zejść z tej stawki – naturalnie na zmienne oprocentowanie – ale tu pojawia się problem: w połowie 2023 r. KNF zakazała bankom refinansowania kredytów z okresowo stałym oprocentowaniem na kredyty ze zmienną stopą. Ta regulacja miała stabilizować rynek, ale dziś mocno ogranicza ruchy wielu kredytobiorców.
Efekt?
Kiedy refinansowanie naprawdę ma sens?
Refinansowanie nie jest dla każdego, ale są konkretne sytuacje, w których zdecydowanie warto je rozważyć:
Masz wysoki poziom stałego oprocentowania z lat 2022–2024
To obecnie najczęstszy scenariusz. Kredyty zaciągane w okresie rekordowo wysokich stóp procentowych mają dziś często oprocentowanie stałe sięgające 8–9%, podczas gdy nowe oferty dostępne w innych bankach są już o kilka punktów procentowych niższe. Różnica w miesięcznej racie może być naprawdę istotna — nawet po uwzględnieniu kosztów refinansowania.
W praktyce oznacza to, że w innym banku można dziś uzyskać „tańszy kredyt” na tę samą nieruchomość. Dlatego warto sprawdzić dostępne oferty i ocenić, czy obecny kredyt nie jest po prostu zbyt drogi względem tego, co proponują konkurencyjne instytucje.
Sprawdź koniecznie: czy masz już 20% wkładu własnego?
To element, który potrafi całkowicie odmienić opłacalność przeniesienia kredytu. Wiele osób zakłada, że skoro kredyt był zaciągany przy LTV 80–90%, to sytuacja wygląda tak samo do dziś. Tymczasem rzeczywistość często zaskakuje.
Od 2021 r. ceny mieszkań wzrosły w wielu lokalizacjach nawet o 20–30%. Do tego dochodzi wykończenie, remont czy modernizacja — a to dodatkowo podnosi wartość nieruchomości.
W efekcie aktualne zadłużenie może dziś stanowić jedynie 70–80% wartości mieszkania, co oznacza osiągnięcie wymaganego 20% wkładu własnego, nawet jeśli na początku go nie było. A to otwiera drogę do ofert, które zwykle są dostępne tylko dla najlepszych klientów — i to przede wszystkim w innych bankach.
Banki zewnętrzne są wtedy skłonne znacząco obniżyć marżę, zaproponować korzystniejsze oprocentowanie stałe, a często również zrezygnować z kosztów, które obowiązywały przy pierwotnym kredycie.
To jeden z najsilniejszych argumentów za refinansowaniem — i jednocześnie jeden z najczęściej pomijanych. Wystarczy aktualna wycena nieruchomości, aby uzyskać dostęp do znacznie lepszych warunków w konkurencyjnych bankach, co może przełożyć się na realne oszczędności przez kolejne lata.
Refinansowanie jest szczególnie opłacalne, jeśli łącznie spełniasz dwa warunki:
W takich przypadkach obniżki rat bywają naprawdę znaczące, a zwrot z całej operacji widać już po kilku miesiącach.
Podsumowując – obecny rynek refinansowania nie jest tak prosty jak kiedyś, ale za to stwarza realne szanse na obniżenie raty — szczególnie dla osób ze „starego”, drogiego stałego oprocentowania.
Regulacje KNF utrudniają pewne ruchy, ale jednocześnie nie blokują możliwości zejścia na niższą stałą stopę, a to dla wielu Klientów już robi ogromną różnicę.
Jeżeli czujesz, że Twoje oprocentowanie jest zbyt wysokie, albo nie masz pewności, czy kwalifikujesz się do lepszej oferty — naprawdę warto to zweryfikować. Aktualna wycena i porównanie ofert z innych banków może przynieść realne, wieloletnie oszczędności.